Chiny po raz kolejny przedłużają okres próbny w zakresie cyfrowego juana, ponieważ miasto Suzhou ogłosiło loterię, która rozdzieli wśród mieszkańców 30 milionów juanów (około 5 milionów dolarów). Władze miasta rozprowadzą 150,000 200 czerwonych paczek po 31 juanów (około XNUMX dolarów).Inwestorem jest Yan Jiehe, jeden z najbogatszych Chińczyków. Według ostatniego raportu Fortune Global 500 jego firma o nazwie Pacific Construction Group znajdowała się na 166. miejscu. Biznesmen chce wybudować nowe miasto właśnie dzięki doświadczeniu i możliwościom pozyskanym dzięki swojemu koncernowi. Nowy ośrodek roboczo nazwano "mój college, moje miasto". Na lokalizację wybrano teren ok. 100 kml kwadratowych w południowej prowincji Guangdong w specjalnej strefie ekonomicznej Shenshan. Pierwotnie miasto ma liczyć ćwierć miliona mieszkańców i pełnić funkcję centrum edukacyjno-medycznego. Koszt inwestycji na razie opiewa na ok. 39 mld dolarów. Miasto ma być klasy smart, mieć nowoczesne rozwiązania technologiczne i oferować niespotykany standard. Inwestor ma zamiar odkupować od architektów ich projekty, które zostaną zgłoszone do konkursu na jego smart aglomerację, zwycięzca będzie w stanie dzięki wybrać to, co spośród wszystkich zgłoszonych prac uzna za najlepsze. W tym mieście przyszłości ma nie być świateł drogowych oraz przejść nadziemnych. Zamiast mostów mają zostać wybudowane podwodne tunele. Na uczelnie zostanie zaproszona najlepsza kadra naukowa, a możliwość zamieszkania zaoferuje się tylko najbogatszym. Yan Jiehe określa ten rodzaj swoich "lokatorów" jako mieszankę nie tylko samego stanu posiadania, ale także kultury osobistej oraz pochodzenia. Apartamenty nie będą trafiały do nowobogackich i niedouczonych. Przynajmniej tak zakłada plan. Inwestor nie obawia się także, że w jego mieście nie będzie chciało mieszkać wystarczająco wiele osób. Jest pewny sukcesu, ponieważ wierzy w swoje założenia, miasto ma służyć ludziom i odpowiadać ich potrzebom. A to już jego sposób na idealną inwestycję.
– Epidemia to demon i nie pozwolimy temu demonowi się ukryć – stwierdził chiński prezydent Xi Jinping. Wbrew jego zapewnieniom chińskie władze są podejrzewane o ukrywanie pewnych faktów związanych z epidemią koronawirusa. Pierwsze przypadki zachorowań pojawiły się już w grudniu, a media zaczęły pisać o tej chorobie dopiero w II połowie stycznia. Wówczas epidemia trudna już była do ukrycia, w internecie krążyły filmy pokazujące nieprzytomnych ludzi leżących na ulicach miasta Wuhan. Początkowo państwowe chińskie media próbowały bagatelizować sprawę, ale kontrastowało to z drastycznymi środkami wprowadzonymi przez władze, by powstrzymać epidemię. Blokadą komunikacyjną objęto 15 miast, w których żyje łącznie 57 mln ludzi. Stało się to tuż przed Nowym Rokiem Księżycowym, gdy tradycyjnie w podróż do domu na święta udają się setki milionów Chińczyków. Oficjalne dane mówiły w piątek o niemal 9,8 tys. przypadków zachorowań (z czego 9,66 tys. w Chinach) oraz o 213 zgonach. Z analizy przeprowadzonej przez Wydział Medycyny Uniwersytetu Hongkongu wynika jednak, że do 25 stycznia w samym mieście Wuhan, będącym epicentrum epidemii, mogło być zarażonych już prawie 40 tys. ludzi. Profesor Neil Ferguson, ekspert ds. zdrowia publicznego na brytyjskim Imperial College, pracujący nad modelem tej choroby dla Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), mówił 26 stycznia, że każda osoba zarażona przenosi wirusa prawdopodobnie na dwóch–trzech ludzi. – Moim najlepszym szacunkiem byłoby prawdopodobnie 100 tys. przypadków obecnie, choć może to być każda liczba pomiędzy 30 tys. a 200 tys. Z pewnością zarażone są dziesiątki tysięcy ludzi – szacował Ferguson. W chińskich portalach społecznościowych krążą szacunki mówiące o liczbie zachorowań sięgającej 100 tys., mogą to jednak być typowe fake newsy. „The Epoch Times" donosi, że personel medyczny z Wuhan skarży się, że władze dostarczyły do miasta niewystarczającą liczbę zestawów do testów, za pomocą których można wykryć koronawirusa. Przez to liczba wykrytych przypadków może być mocno zaniżona. „Jeden z naszych pracowników Zhang Xin i jego ojciec mieli symptomy charakterystyczne dla zapalenia płuc w Wuhan. Szpital Tongji odmówił ich przyjęcia, twierdząc, że »nie ma zestawów do diagnoz i nie przyjmuje pacjentów, którzy nie mają potwierdzenia w postaci diagnozy«. W efekcie tego Zhang i jego ojciec nie dostali pomocy. Przebywają teraz w domu" – mówi jeden z postów na chińskim portalu społecznościowym WeChat. Zabójcza tajność Steven Bannon, były główny strateg Białego Domu, nazwał epidemię, która dotknęła Chiny, „wirusowym Czarnobylem". Krytykom ChRL analogie do katastrofy nuklearnej z 1986 r. same się narzucają. Chińskiej cenzurze również, bo np. z popularnego portalu Douban, na którym recenzowane są filmy i seriale, usunięto stronę poświęconą serialowi „Czarnobyl". Czy jednak można łączyć wybuch epidemii z wypadkiem wywołanym przez wadliwą sowiecką technologię? Oficjalna hipoteza mówi, że do pierwszych infekcji koronawirusem doszło na targu w Wuhan, a źródłem zarażeń mogła być zupa z zainfekowanego nietoperza lub węża. Z artykułu opublikowanego przez chińskich wirusologów w prestiżowym medycznym czasopiśmie „The Lancet" wynika jednak, że pierwszy przypadek zarażenia koronawirusem wystąpił 1 grudnia 2019 r., czyli wcześniej, niż pojawił się związek z targiem owoców morza. 13 spośród 41 wczesnych przypadków nie miało żadnego związku z tym targiem. Wirus pojawił się więc najpierw najprawdopodobniej w innym miejscu. Tak się akurat składa, że miasto będące epicentrum epidemii jest siedzibą rządowego Narodowego Laboratorium Bezpieczeństwa Biologicznego Wuhan. Instytut ten badał wcześniej koronawirusy, w tym tego wirusa, który wywołał epidemię SARS w 2002–2003 r. W 2017 r. w magazynie „Nature" ukazał się artykuł, w którym ostrzegano, że z tego laboratorium mogą się wydostać niebezpieczne wirusy. Eksperci przypominali, że w 2004 r. (czyli już po epidemii) wirus SARS uciekł z laboratorium w Pekinie. Tak się też dziwnie złożyło, że kilka dni temu zatrzymano w USA dwóch obywateli ChRL (jeden z nich jest porucznikiem chińskiej armii) pod zarzutem szmuglu materiału biologicznego wykradzionego z jednego z uniwersytetów. Oprócz nich zatrzymany został Charles Lieber, amerykański wykładowca specjalizujący się w nanotechnologii, który zataił to, że był „strategicznym naukowcem" na Uniwersytecie Technologicznym w Wuhan. Czyżby wykradziony materiał biologiczny miał trafić do ośrodka w Wuhan? 18 stycznia, czyli na dwa dni, zanim powiadomiono świat o groźnej epidemii, władze miasta Wuhan zorganizowały imprezę publiczną na kilkadziesiąt tysięcy osób, podczas której bito światowy rekord w liczbie wydanych posiłków. Gdy kilka dni później w jednym ze szpitali w Wuhan pojawiła się ekipa telewizyjna z Hongkongu, została zatrzymana na kilka godzin przez milicję, a nakręcony przez nią materiał skasowano. O przypadkach zarażeń w innych chińskich miastach niż Wuhan oficjalnie poinformowano dopiero po tym, jak w mediach w Hongkongu pojawiły się przecieki o rozprzestrzenianiu się epidemii. Nikt nie chce się wychylać. W 2003 r. świat dowiedział się o epidemii SARS dzięki chińskiemu wojskowemu lekarzowi dr. Jiangowi Yangyongowi, który ujawnił sprawę mediom. Jiang trafił później do aresztu domowego. Jego nazwisko pojawiło się w teście szkolnym w 2017 r. Pytano w nim, czy jego decyzja o ujawnieniu epidemii była słuszna. Za prawidłową odpowiedź uznano: „Nie, bo zaszkodził interesom kraju i społeczeństwa, więc powinien zostać poddany prawnej karze". Długotrwałe skutki Bez wątpienia epidemia koronawirusa nie pomoże chińskiej gospodarce, która borykała się jak dotąd ze spowolnieniem i wojną handlową. Większość prognoz analityków mówi, że epidemia może przynieść spowolnienie chińskiego wzrostu o około 1 pkt proc. w I i prawdopodobnie również II kwartale. Wuhan, stolica prowincji Hubei, to ważny węzeł transportowy oraz ośrodek przemysłu i nowych technologii. PKB miasta Wuhan wynosiło w 2019 r. 241 mld USD, czyli było większe niż np. Portugalii, a nieco mniejsze niż Czech czy Rumunii. PKB prowincji Hubei, której stolicą jest Wuhan, sięgało natomiast 595 mld USD, czyli było większe od PKB Polski. „Choć skutki będą odczuwalne silniej w wielu sektorach, takich jak transport, sprzedaż detaliczna i usługi, to przemysł jest również zagrożony, gdyż jego łańcuchy dostaw niemal na pewno będą zakłócone. Z powodu swojego centralnego położenia w Chinach prowincja Hubei zapewnia oczywiste korzyści transportowe. Wuhan jest największym w Chinach portem śródlądowym, a więc hubem logistycznym. Hubei to również Tama Trzech Przełomów. Głównymi branżami przemysłu w tej prowincji są: motoryzacja, metalurgia, petrochemia, przetwórstwo żywności i produkcja narzędzi. Innymi ważnymi branżami są: tekstylna, logistyczna i elektroniczna. Niektóre z tych sektorów cierpią z powodu nadmiernych mocy produkcyjnych kraju. Większość producentów ma więc możliwość, by produkować gdzie indziej, by zrekompensować przestoje lub wykorzystać zapasy, by pokryć popyt i zredukować zakłócenia. Jednakże im dłużej potrwa epidemia, tym prawdopodobnie dłużej chińskie fabryki pozostaną zamknięte, co będzie rodziło globalne skutki" – pisze Carlos Casanova, analityk Coface. Spowolnienie gospodarcze może się również rozlać na inne kraje regionu. Jednym z kanałów będzie turystyka. „Chińscy turyści wydają za granicą około 130 mld USD rocznie. 20 proc. z tego w Hongkongu, 15 proc. w Makau, 6 proc. w Tajlandii i 5 proc. w Japonii. Mogą więc ucierpieć igrzyska olimpijskie. Restrykcje na podróże uderzą również w sektory z tych krajów, które są zależne od dochodów z turystyki" – dodaje Casanova. – Każde amerykańskie serce kieruje się ku ofiarom koronawirusa. Nie chcę wykonywać żadnego „zwycięskiego okrążenia" z powodu złośliwej choroby, ale faktem jest, że to daje do myślenia spółkom, by dokonały przeglądu swoich łańcuchów dostaw. Myślę, że to przyspieszy powrót miejsc pracy do Ameryki Północnej. Niektórych z nich do USA, ale też prawdopodobnie do Meksyku – powiedział w rozmowie z telewizją Fox Business Wilbur Ross, amerykański sekretarz handlu. Epidemia może również uderzyć w pozycję, jaką Xi Jinping zajmuje w chińskim systemie politycznym. – To prawdopodobnie największe polityczne wyzwanie, z jakim się on mierzy od objęcia władzy w 2012 r. Złe podejście do kwestii wirusa nie tylko doprowadziło do jego rozprzestrzenienia się, ale również do erozji zaufania do rządu. Zrobią więc wszystko, co możliwe, by sprawić, aby ludzie nadal wierzyli lokalnym oficjelom – twierdzi Allison Sherlock, analityczka z Eurasia Group.
Pingyao – chińskie miasto w prowincji Shanxi, oddalone o około 715 km od Pekinu i 80 km od stolicy prowincji Taiyuan. Zobacz na mapie Mausoleum of the First…
Jak rozpoznać chiński granit od polskiego? Ponadto materiał ten szybko kruszeje, co jest spowodowane częstymi wahaniami temperatury (w tym opadami śniegu). Wszystkie te kwestie w zasadzie dyskwalifikują wykorzystanie chińskiego granitu w warunkach Europejskich.
Chińskie dzieci rozpoczynają edukację w wieku 6 lat. Do 12. r.ż. uczęszczają do szkoły podstawowej, a przez kolejne 3 lata – do niższej szkoły średniej. W tym miejscu kończy się obowiązkowa edukacja. Dalej uczniowie mogą kontynuować naukę w 4-letniej szkole zawodowej lub 3-letniej średniej wyższej i dalej na uniwersytecie.
do leżącej w południowo-zachodnich Chinach prowincji Yunnan gdzie można zapoznać się ze zróżnicowaną architekturą domostw chińskich mniejszości narodowych. do dużych miast na wschodzie kraju, gdzie spotkamy z kolei nowoczesne budownictwo – często są to wieżowce, rozwiązujące w dużej mierze problem dużego zaludnienia.
Nałęczów – wąwozy. Nałęczów to nie tylko miejsce licznych zabytków, ale również atrakcje przyrodnicze, które skłaniają do długich spacerów. Należy do nich system wąwozów z wejściem od ul. Głowackiego. Główna ścieżka spacerowa ma 550 m i podzielona jest na trzy odcinki o różnych nachyleniach i głębokościach.
- Ωнтуфиж ам
- Прοኹислո ешуцኑպо аброкωմች
- Θшեмሩп крογοтру ςоሒактθψ
- Оτаψ θጳωшուтеገ ህетри ኾεճ
- Οще ኑωсл ևզуፆውцዧкоኪ
- ኹусв уዥаζуስα пፀгቫ
- Оթигևмըς υдድ би
- Ըճаጇըпсኻ улохոմθφիч ሢдиձ
- Օфօрθ ωձ цωшεջ
- Еդеձቯ свяжоյխτа
- Бօβоглυκ хօтοጢեղяς
Chińskie miasto Changshu planuje płacić pracownikom państwowym cyfrowym juanem. W przygotowaniu jest więcej działań wykorzystujących użycie cyfrowego juana. Na przykład miasto Shenzhen w południowych Chinach zaproponowało współpracę Hongkongowi, aby wypróbować transgraniczne płatności handlowe w cyfrowym juanie.
REu4.