🎆 Jesli 5 Czekolad Jest O 10
J.D.Gross Grenada 46 % Cacao Czekolada Mleczna to mleczna o zawartości 46 % kakao trinitario z Grenady; produkowana dla Lidla. Rozchylając papierek, poczułam wyrazisty zapach pełnego mleka i śmietanki, trącającej lekko o śmietankę w proszku, ale stojącą także za sielsko-wiejskim, naturalnym klimatem. Mocno orzechowy, lekko siankowy
Dawka smiertelna wynosi 10 g kofeiny. Ile trzeba zjesc czekolad aby zazyc dawke Madzik: Dawka smiertelna wynosi 10 g kofeiny. Ile trzeba zjesc czekolad aby zazyc dawke smiertelna jesli 1 czekolada o masie 100 g zawiera 23 mg kofeiny? 8 cze 21:58 Nienor: 1mg=0,001g 23mg=0,023g 10 Żeby zażyć 10g kofeiny trzeba zjeść n=≈434,8 dawek zawartych w czekoladzie. 0,023 m=n*100g=4348g czekolady=4,348 kg 8 cze 22:06 Madzik: czyli to wychodza 43 tabliczki czekolady? 8 cze 22:23 Madzik: ale przeciez m=n*100g=43480g czekolady a nie 4348g 8 cze 22:32 pigor: ..., a więc niech x=? − szukana liczba czekolad, to z warunków zadania 23 mg=0,023 g kofeiny jest w 100g , czyli w 1−ej czekoladzie , zatem dawka śmiertelna 10g będzie w 100x gramach, czyli w x czekoladach , jeśli 100x10= 1000,023 ⇔ x10= 10,023 ⇔ x= 100,023 ⇔ ⇔ x= 435 czekolad trzeba byłoby zjeść aby "zejść" z tego świata . 8 cze 22:55 Nienor: Madzik ups, coś mi dzisiaj nie idzie dodawanie, odejmowanie i tym podobne. Tak to 43480 g czyli 434,80 czekolad. pigor ma to samo tylko po zaokrągleniu. 8 cze 22:58 Madzik: Nionor nic nie szkodzi, dziękuje Wam za pomoc! 8 cze 23:09 pigor: .., bo u mnie .... liczba czekolad x=435∊N , w tym jedna ... nie dojedzona w ilości 0,20*100g= 20%*100g= 20g= 15 jej część ... 8 cze 23:47 Nienor: Też miałam tak przybliżać, ale doszłam do wniosku, że nie słuszne to, bo delikwent nie jest w stanie dojść do 435 czekolady, bo wcześniej zdąży umrzeć od nadmiaru kofeiny w organiźmie 8 cze 23:58 pigor: ..., no tak też racja, tylko, że "rozwalona" (napoczęta − tu prawie zjedzona) czekolada to dla mnie tak jak cała czekolada i chyba o to autorowi zadania chodziło, choć mogę się mylić i w życiu nie oddałbym za to głowy . ... 9 cze 00:13
Gorzka czekolada o masie 100g zawiera 5,4 g białka , 6,12dag węglowodanów , i inne składniki ( beztłuczczowe) … Natychmiastowa odpowiedź na Twoje pytanie. mysiamarysia000 mysiamarysia000
W komentarzach do poprzedniego wpisu padło bardzo ważne pytanie odnośnie tego, co tak na prawdę w to moje postanowienie bezsłodyczowe się wlicza. Gdy się nad tym zastanowiłam postanowiłam poświęcić na to osobny post, który będę aktualizować, gdybym o czymś zapomniała :) Dodatkowo zachęcam do zadawania pytań w komentarzach! :) Lista czerwona- czego kategorycznie nie jadam! -ciast sklepowych i domowych również -ciasteczek różnego rodzaju pakowanych, jak i tych "na wagę" -tortów -czekolad, batonów, wafelków - rafaello i tego typu pralin, czekoladek -przekładanych andrutów -rogalików -ciasteczek "zbożowych" (powinny nazywać się "cukrowe" :D) -żelek -ptasiego mleczka -pączków, słodkich bułek, z nadzieniem, bułek maślanych -landrynek, cukierków, lizaków, lentilek -draży, rodzynek w czekoladzie, orzechów w czekoladzie -skittle's, m&m's, mamby -płatków smakowych typu czekoladowe, karmelowe -lodów -precli w czekoladzie -galaretek pseudo owocowych z proszku -budyniu i kisielu z proszku oraz tego typu deserów -puddingów -dżemów, marmolad, powideł, konfitur (niedomowych i z niepotrzebnymi dodatkami) -mleka smakowego Lista pomarańczowa- to, co jem, ale rzadko! -słodkich, owocowych jogurtów, serków itp. - bardzo rzadko -wafle ryżowe - bardzo rzadko -biały cukier - praktycznie wcale -owoce kandyzowane- zdarza się, ale nie polecam -miódLista zielona- czyli produkty, które jem, czasem nawet codziennie! -owoce świeże, mrożone i suszone -lody zrobione w domu- a właściwie sorbet lub crunch- czyli mrożone owoce bez dodatków -orzeszki- to nie słodycze, ale piszę, bo czasem są wątpliwości ;) Ogólnie to wszystko zależy od składu danego produktu - zawsze czytam etykietę :) Jeden z kolejnych postów poświęcę na opisanie mojej oraz innych metod pożegnania się z nimi, zapraszam! Przeczytaj: Jak nie jeść słodyczy ponad 4 lata
Czekolada jest jednym z najbardziej lubianych słodyczy w naszym społeczeństwie. Idealna na pocieszenie, nagrodę, zastrzyk energii lub po prostu słodki akcent po posiłku. Jej spożycie w Polsce wykazuje tendencję wzrostową i wynosi około 6,3 kg na osobę w ciągu roku. Wciąż rosnąca popularność wymusza na producentach stałe poszerzanie i uatrakcyjnianie asortymentu czekolad
bibus 100g czekolady - 23mg kofeiny10g - 10 00010 000:23 = 435435*100 = 43 500g = 43,5kgodp: trzeba zjeść 43,5kg czekolady. 2 votes Thanks 1
- ራ тըжաхр и
- Опеνεкιբ ኽጊըյ
- ኪвеξፀդ ν աгуλևከ
- Κ е
Metale ciężkie, takie jak rtęć, kadm czy ołów, są dla człowieka toksyczne. Niestety, mimo wyśrubowanych norm produkcji zdarza się, że za sprawą zanieczyszczenia powietrza i gleby przenikają do produktów żywnościowych. Jak informuje szwajcarski serwis Beobachter, w niedawnym amerykańskim badaniu wykryto metale ciężkie w gorzkich czekoladach różnych marek. Na liście jest
Macie słabość do czekolady? I bardzo dobrze! Oczywiście pod warunkiem, że zajadacie się czekoladą gorzką. Czekolada gorzka to produkt naturalny, zawierający wartości odżywcze. Spożywana z umiarem, może stanowić element zdrowej diety. Gorzki smakołyk ma wyborny smak i genialnie poprawia humor. Szczególnie polecany jest w sezonie jesiennym, kiedy to mamy większe skłonności do chandry. Ale to tylko niektóre powody, dla których warto jeść gorzką czekoladę. Okazuje się, że gorzka czekolada jest dobra na kaszel, nadciśnienie, brak energii oraz brak koncentracji. Gorzka czekolada to dobre źródło energii Już dwie kostki gorzkiej czekolady potrafią podnieść poziom naszej wydolności. To ważne dla osób, które na co dzień są bardzo aktywne lub czynnie uprawiają sport. Czekolada pozwala szybko i skutecznie uzupełnić zapasy sił. Dodaje energii i chęci do działania. Gorzka czekolada poprawia trawienie Mało kto wie, że gorzka czekolada ma korzystny wpływ na trawienie. Kakao zawiera ok. 15% rozpuszczalnego i nierozpuszczalnego błonnika! Warto więc sięgnąć po kostkę gorzkiej czekolady zaraz po śniadaniu lub obiedzie. Dla zdrowego serca i przeciw nowotworom Ciemny smakołyk ma bardzo dobry wpływ na nasze serce. Wszystko dzięki bogatej zawartości przeciwutleniaczy – polifenoli. Ponadto smakołyk ten wykazuje aktywne działanie przeciwrakowe. Wszystko dzięki zawartym w ziarnach kakaowca flawonoidom, skutecznie zwalczającym także cholesterol. Gorzka czekolada odchudza Czekolada odchudza? Gorzka na pewno! Gorzki smakołyk powoduje długotrwałe uczucie sytości, w konsekwencji czego zjemy mniej kalorii, bo aż o 15%. Na dodatek gorzka czekolada zmniejsza apetyt na tłuste oraz słone potrawy. Eliksir młodości Bez wątpienia jedna z najważniejszych zalet czekoladowej przyjemności to jej wpływ na opóźnienie procesów starzenia się organizmu. Magnez, potas, żelazo – to tylko niektóre składniki czekolady korzystnie oddziałujące na zdrowie i urodę każdej kobiety. Lek na kaszel Najbardziej zaskakujące wydają się być właściwości lecznicze gorzkiej czekolady w wypadku przeziębień i grypy. A prawda jest taka, że gorzki przysmak sprawdza się w leczeniu uporczywego kaszlu. Skutecznie łagodzi podrażnienia gardła, a w konsekwencji przyczynia się do ustąpienia kaszlu.
Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów czekolad. W zależności od zawartości miazgi kakaowej wyróżnia się czekoladę gorzką (tzw. naturalną, 35-70% miazgi), deserową (do 50% miazgi), mleczną (nie mniej niż 25% miazgi) i białą (nie mniej niż 20% tłuszczu kakaowego).
Transkrypcja filmu videoW tym odcinku zajmiemy się krzywą obojętności. Krzywą… Krzywą obojętności. Jest to krzywa zawierająca wszystkie punkty… wszystkie kombinacje wymienne, które cenię podobnie. Wcześniej maksymalizowaliśmy użyteczność całkowitą, a teraz pomówimy o kombinacjach mających tę samą użyteczność całkowitą. Narysujmy więc… Narysujmy wykres… pokazujący wszystkie równo cenne dla nas kombinacje 2 dóbr. Tak jak mówiłem wcześniej, analizujemy 2 dobra, bo 3 dobra wymagałyby trzech wymiarów, a 4 to już czysta abstrakcja. Przyjmijmy więc, że na tej osi – osi pionowej – będziemy mieli ilość… Pozostańmy przy czekoladzie i owocach. Uznajmy, że tylko taki mamy wybór. Na tej osi będzie ilość czekolady (w tabliczkach), a na osi poziomej będzie ilość owoców wyrażona w funtach. Teraz wartości: 10… 20… I tu: 10… 20… 15… 5… 5… i 15. Załóżmy, że obecnie w jakimś punkcie konsumuję 5 funtów owoców miesięcznie i 15 tabliczek czekolady miesięcznie. To ten punkt. Jeśli tutaj ktoś mnie zapyta: „Sal, co byś powiedział… co byś powiedział, gdybym za to… gdybym dał ci za to powiedzmy, 10 tabliczek czekolady i 7 funtów… i 7 funtów owoców.” Odpowiedziałbym: „Wiesz co? Wszystko mi jedno.” Wszystko mi jedno, czy mam… Tutaj mam… Jest mi obojętne, czy mam 15 tabliczek czekolady i 5 funtów owoców, czy 10 tabliczek czekolady i 7 funtów owoców. Obie kombinacje są równie dobre. Przemyślałem sobie dokładnie, co lubię i co daje mi korzyść i satysfakcję, i zrozumiałem, że tę samą użyteczność całkowitą uzyskam w każdym… w każdym z tych dwóch punktów. Zatem te dwa punkty leżą na mojej krzywej obojętności. Gdybym naniósł tu wszystkie kombinacje, mające dla mnie taką samą użyteczność całkowitą, uzyskałbym coś takiego. Spróbuję narysować ją jak najładniej, na purpurowo. Ta krzywa wyglądałaby mniej więcej tak. Tutaj wypłaszcza się w nieskończoność. Każdy punkt leżący na tej krzywej to dla mnie kombinacja równie użyteczna jak obecne 15 tabliczek czekolady i 5 funtów owoców. Dlatego to moja krzywa obojętności. Krzywa obojętności. Teraz pomyślmy… To znaczy, że jeśli przejdę tutaj, gdzie będę miał 20 funtów owoców i – na oko – jakieś 2 tabliczki czekolady, to ich użyteczność, wynikająca z moich preferencji, będzie taka sama, jak tu. Jeśli ktoś by się ze mną zamienił, to po prostu… wzruszyłbym ramionami i powiedział: „OK, nie ma sprawy. Nie będę się cieszył ani płakał. Jest mi to obojętne.” A co z punktami, które są tutaj? Co na przykład z tym punktem? Wolałbym się na niego nie zamieniać, bo ten punkt, który właśnie zaznaczyłem, mniej mi się opłaca niż punkt na krzywej obojętności. Na przykład ten punkt daje mi 5 funtów owoców i 5 tabliczek czekolady, lecz jeśli moja korzyść krańcowa z czekolady jest dodatnia – a rysując taki wykres założyłem, że tak jest – to odnoszę większą korzyść konsumując więcej czekolady miesięcznie. Zatem każdy punkt leżący pod krzywą obojętności jest niepożądany. Niepożądany. I – rozumując analogicznie – każdy punkt leżący tutaj… każdy punkt leżący tutaj… każdy punkt tutaj jest pożądany. Bo chociaż wszystko nam jedno, w którym punkcie jesteśmy na krzywej, to w tym zielonym punkcie mielibyśmy tyle samo czekolady, co będąc na krzywej, ale dużo więcej funtów owoców. Zdaje się, że jakieś 11-12 funtów. Zakładając więc, że odniósłbym korzyść z dodatkowych owoców – uznajmy, że tak jest – to ten punkt i wszystko tutaj jest pożądane. Cały ten obszar ma dla nas większą wartość niż punkty na krzywej. Ten obszar jest pożądany. Natomiast cały ten obszar ma dla nas oczywiście… mniejszą wartość niż krzywa. Zacieniuję go. Cały ten obszar… Może wybiorę inny kolor, bo krzywa jest purpurowa. Cały ten niebieski obszar jest niepożądany. Poruszę jeszcze jedną kwestię: co oznacza nachylenie krzywej obojętności. Nachylenie w przypadku krzywej to wyższa matematyka, bo nachylenie mają wykresy liniowe, weźmy więc wykres liniowy. Nachylenie mówi nam, o ile zmienia się wielkość na osi pionowej w stosunku do wielkości na osi poziomej. Na lekcji matematyki to by była oś Y, a to by była oś X. A więc, jeśli chodzi o nachylenie wykresu… Kiedy… mamy określoną zmianę Y, gdy zmienimy X o 1… Mamy coś takiego. Gdy zmienimy… Mamy określoną zmianę Y… Ten trójkącik – delta – oznacza zmianę. Mamy zmianę Y odpowiadającą pewnej zmianie X. pewnej zmianie X. Δy, czyli zmiana Y, dzielona przez zmianę X to właśnie nachylenie. Ale tak można tylko z linią. Biorąc dowolny punkt tej linii i obliczając stosunek zmiany Y do zmiany X zawsze otrzymam tyle samo. W przypadku krzywej, nachylenie cały czas się zmienia. Możemy więc określić je tylko w danym punkcie. Wyobrażamy sobie styczną do krzywej w tym punkcie – linię, która tylko tu jej dotyka. Na przykład… Na przykład narysujmy styczną… Postaram się narysować ją jak najładniej, na różowo. Przyjmijmy, że to jest styczna w naszym początkowym punkcie. Wygląda tak. Cała wygląda tak. Zatem w punkcie, w którym obecnie jesteśmy, dokładnie w tym punkcie… Bo rysunek sprawia wrażenie, jakby nachylenie się zmieniało, i naprawdę się zmienia: zmniejsza się w prawą stronę i zwiększa się w lewą. Ale w tym punkcie nachylenie krzywej jest takie. Można to nazwać „nachyleniem chwilowym”. Nachylenie stycznej można obliczyć. Możemy spytać: „Jeśli zapragniemy dodatkowych… Tu są jakieś… Jeśli zapragniemy dodatkowych dwóch… Jeśli zapragniemy 2 dodatkowych funtów owoców, to ilu tabliczek czekolady musimy się wyrzec? Ilu tabliczek musimy się wyrzec? Otóż musimy się wyrzec – wnioskując z tego nachylenia – musimy się wyrzec 5 tabliczek. Tu mamy 5, a tu 2. Więc jaka tu jest zmiana… jakie tu jest nachylenie? Nachylenie w tym punkcie równa się zmiana ilości czekolady… Właściwie powinienem tu postawić minus. …równa się zmiana ilości czekolady zmiana ilości czekolady podzielona przez zmianę ilości owoców. przez zmianę ilości owoców. W tej sytuacji, w tym punkcie oznacza to -5… -5 tabliczek czekolady za każde dodatkowe 2 funty owoców. A więc -5/2 tabliczek czekolady przez funty owoców. Albo inaczej: -2,5 tabliczek czekolady za funt owoców. czekolad za funt owoców. Ta wartość określa, jak w tym punkcie wymienilibyśmy czekoladę na owoce. Tylko w tym punkcie, bo w innych punktach krzywej jest inaczej. Mówi, że dokładnie tu zamiana jest nam obojętna – przy czym chodzi o małe ilości, np. dodatkowy kawałek owocu, jedną uncję, a nie cały funt – o ile odbywa się w proporcji 2,5 czekolady za funt owoców. Jesteśmy skłonni oddać – bo tu jest minus – jesteśmy skłonni oddać 2,5 czekolady za każdy funt owoców. Dalej jest inaczej. Gdy mamy dużo więcej owoców, dużo mniej chętnie oddamy za nie czekoladę. Tu z kolei mamy dużo czekolady i mało owoców, więc chętnie wymienimy czekoladę na owoce. Tutaj… W tym punkcie nachylenie jest zupełnie inne. Krzywa jest bardziej płaska. Jest bardziej płaska. Narysuję styczną jeszcze nie używanym kolorem. W tym punkcie styczna przebiega tak. Wygląda tak. Spróbujmy policzyć nachylenie. Aby uzyskać… Aby uzyskać… ile tu jest… powiedzmy, 5 funtów owoców… Aby uzyskać 5 funtów owoców, musimy się wyrzec… musimy oddać 2 tabliczki czekolady. Przypomnę: nachylenie to zmiana na osi pionowej przez zmianę na osi poziomej. A więc w tym punkcie, zmiana ilości czekolady dzielona przez zmianę ilości owoców wynosi… Musimy oddać 2 tabliczki, by dostać 5 funtów owoców. Zatem: -2/5 tabliczek czekolady za funt owoców. Czekolad za owoce. To inaczej minus… To inaczej -0,4… napiszę skrótowo: B/F (czekolad za owoce). Tu zatem zgodzimy się oddać mniej czekolady za funt owoców, a tu chcieliśmy dać więcej za owoce. To ma sens, bo tu mieliśmy dużo czekolady i mało owoców, więc chętniej zamienilibyśmy czekoladę na owoce, a tu mamy znacznie mniej czekolady, zatem dużo mniej chętnie wymienilibyśmy ją na owoce. Ale ta liczba określająca, ile czekolad wymienimy na funt owoców w danym punkcie krzywej obojętności, będąca współczynnikiem kierunkowym tej krzywej, a dokładnie współczynnikiem kierunkowym stycznej w tym punkcie… Ta liczba nosi nazwę krańcowej stopy substytucji. Krańcowa… stopa… substytucji. To bardzo mądra nazwa, ale oznacza po prostu, ile jesteśmy skłonni oddać na osi pionowej, aby przesunąć się o 1 na osi poziomej. Dokładnie w tym punkcie – bo to jest krzywa, nachylenie się zmienia. Dokładnie w tym punkcie, przy bardzo małej zmianie, określa, ile tabliczek czekolady oddamy za owoce. Oczywiście ta wartość jest inna w każdym punkcie krzywej.
Podczas gdy kęs czekolady na ogół nie jest problemem, 10-funtowe szczenię może nadal bardzo chorować na jedzenie zaledwie 8 uncji mlecznej czekolady. Niesłodzona czekolada do pieczenia jest o wiele bardziej niebezpieczna. Zawiera prawie dziesięć razy więcej teobrominy niż mleczna czekolada lub około 450 miligramów teobrominy na uncję.
Też sądzę, że prostym działaniem tego nie da się zrobić i musi tu być zastosowany układ jest bardzo prosta i powinieneś się połapać. Zresztą jak chcesz to zrobię ci to z początku wyznaczasz sobie niewiadome. Z zadania wynika, że:y – cena batonux – cena czekoladyTeraz układasz równania. Mają one postać:Marek kupił 5 czekolad, czyli pierwszym członem równania będzie [b]5x[/b], oraz cztery batony więc zgodnie z tym co ustaliliśmy na początku to będzie 4y. Pierwsze równanie będzie miało postać:5x + 4y = 19Kasia kupiła natomiast cztery czekolady, a więc [b]4x[/b] dodać do tego pięć batonów [b]5y[/b]. Równanie będzie miało postać:4x + 5y = zapisujesz te równania jedno pod drugim i spinasz klamrą „{„5x + 4y = 194x + 5y = 17Następnie dolne równanie „Kasi” mnożysz przez (-4) by uzyskać przeciwne znaki do równania Marka, które mnożysz przez + 4y = 19 /*54x + 5y = 17 /*(-4)Z tego mnożenia otrzymujesz:25x + 20y = 95-16x – 20y = -68Tak przekształcone równania dodajesz do siebie:25x + 20y = 95-16x-20y = -689x = 27Teraz obie strony prostego równania dzielisz przez = 27 /9Przez co otrzymujesz:X = 3Teraz podstawiasz tą wartość do równania Marka i obliczasz równanie z jedną + 4y = 195*3 + 4y = 1915 + 4y = 194y = 19 – 154y = 4 /4y = 1Zatem Czekolada kosztowała 3 złote, a baton 1 złoty. Prostszego sposobu nie znam na rozwiązanie tego zadania.
Tak, dziecko może być uczulone na czekoladę. Czekolada jest wytwarzana z nasion kakaowca, które może wywołać reakcję alergiczną. Wskaźniki alergii na czekoladę są podobne do innych alergii pokarmowych. Zwróć uwagę na objawy, takie jak pokrzywka skórna (wysypka), skurcze żołądka, wymioty, nudności, obrzęk twarzy i letarg.
Na koniec lata oferujemy pakiet 10 czekolad słodzonych maltitolem. Maltitol jest mniej kaloryczny w stosunku do tradycyjnego cukru, nie zmienia smaku produktu, jego wchłanianie następuje powoli i nie wywołuje skoku glukozy we krwi, ani nie stymuluje wydzielania insuliny. Nie zwiększa także ryzyka wystąpienia próchnicy. Pozwala cieszyć się smakiem wyśmienitej czekolady przy jednoczesnym mniejszej ilości to bardzo lubiany smakołyk. Zawiera endorfiny poprawiajace nastrój, zwiększa uczucie sytości, pomaga osiągnąć lepsze wyniki w testach wytrzymałościowychCzekolada jest dostępna w wersji mlecznej lub deserowej. Można także wybrać pakiet mieszany - 5 czekolad mlecznych i część deserowych. Na innych aukcjach dostępna jest także czekolada z dodatkiem ekstraktu z liści morwy białej albo probiotycznej.
Milka Czekolada Toffee Wholenuts 300G to pyszna czekolada o smaku toffi z dodatkiem orzechów. Jest idealnym połączeniem słodkiego karmelu i chrupiących orzechów, które nadają produktowi wyjątkowego smaku i tekstury. Czekolada jest wykonana z wysokiej jakości składników, w tym mlecznej czekolady o delikatnym aromacie wanilii.
Są pięknie xD Opakowane są bardzo starannie i sterylnie, wręcz pozamykane na świat, gdzie każda czekolada jest zapatulona sreberkiem. Tradycyjne czekoladki są porozdzielane od siebie i wyglądają perfekcyjnie. Idealne- pomyślałam. Rozczepione by się nie pobrudzić, kieszonkowe i urocze... Czego chcieć więcej? Może smaku? :) Są pakowane po 6 kostek i są typowo produkowane pod pedantów, którzy lubią mieć wszystko schludnie i przejrzyście, by móc się rozkoszować się nie tylko smakiem, ale i wyglądem czekolady- Bez jakiegokolwiek łamania i brudzenia. Takie mini wersje to dla mnie raj, bo każdego smaku mogę spróbować naraz i porównać, a w dodatku kogoś poczęstować kostką, albo nawet dwoma :D Nie różnią się z wyglądu prawie wcale oprócz wyrodnej trilogii. Trzy są w mlecznym jasnym alpejskim kolorze, który pewne stanowi ich kluczowy składnik lub po prostu polewę :) Alpejska mleczna czekolada mleczna Mleczna nie różni się niczym w wyglądzie od pozostałych. Jest w standardowym alpejskim kolorze mlecznym. Matowo, ale połyskuje. W środku jest zbita i cała mleczna, bez żadnych niespodziewajek. Pachnie słodko, mlecznie, delikatnie, ale specyficznie alpejską nutą czekolady. Bardzo cukrowo-ulepkowo. W smaku jest słodziutka i mocno mleczna. Rozpuszcza się trochę wolno, ale mułowato znaczy muliście (sama już się gubię w moich neologizmach :) Ale nie jak milka, która zaraz robi istne bajoro kremu z czekolady, tylko trzeba się wysilić i ją głaskać językiem. Ona w tym czasie niespiesznie uwalnia swój smak i maziowość. Tylko oporna jest do prawie samego końca. Bo zostaje w stałej konsystencji, jedynie po bokach rozpuszczając krem. Fajnie kremowa i charakterystycznie przesłodzona jak alpejskie czekolady :) W prawdzie brakuje jej do milki i ma specyficzny swój posmak cukru, ale w porównaniu do tej rzezi co umieściłam poniżej, jest to niebo, a ziemia. Jeżeli ktoś nie lubi jak mu się z czekolady ciapa robi zanim ją do buzi włoży, a kocha słodkie, to ta słodkość jest właśnie dla niego. Do końca rozpuszczania jest raczej stałej struktury tylko dokoła obkleja podniebienie i język. Jak się gryzie to jest miękka, plastelinowata, a po poszatkowaniu zębami robi przyjemny kremik lub owo bajoro :D Po rozpuszczeniu i pogryzieniu również zawsze mam wrażenie, że czekolada ma głębszy smak. Tutaj akurat posmak mleczności. Naprawdę jest bardzo smaczna i mogę już wyznać, że smakowała mi najbardziej z całej rodzinki. Polecam dla czekoladoholików :) Dla dzieci z mlekiem (z posmakiem) Owa kinderka, którą parę osób mi zachwalało, jest porządnie oblaną czekoladą w jasnym mlecznym kolorze. W środku jest nadzienie, a raczej zbity i wysuszony krem, który się sypie. Ma żółtawą poświatę, a nie kolor mleka. Prawie wcale nie pachnie, chociaż niuchałam i niuchałam... Ale jeżeli już porządnie się zaciągniemy, że aż się nam zakręci w głowie to znikomo mlecznie i alpejską czekoladą. Mimo to naprawdę nie czuć tego zapachu i wydaje mi się, że już od tego dotlenienia mózgu w końcu cokolwiek poczułam :) W smaku mleczna czekolada wydawała mi się znacznie słodsza niż w orzechowej... O wiele bardziej przesłodzona, która wręcz szybciutko się topiła... Ale kurde... (cdn.) Error :x Tutaj właśnie w tym miejscu coś zaczęło mi nie pasić, że wykrzywiłam twarz w nieznacznym grymasie... Sprawdzałam po tym fakcie trzy razy datę ważności... Nie wiem co się zadziało, ale 2 smaki z 5 miały dziwny posmak... Czegoś nieświeżego... Mało nie wykitowałam. Wkurzyłam się i mimo wszystko opisałam te dwie czekolady, ale coś mnie drgnęło by spróbować jeszcze raz jednego smaku z tym defektem, czy każda czekolada z pod tego rodzaju ma taką nutę, czy tylko mnie się trafiły felerne egzemplarze. Po ponownym spróbowaniu trikolady okazało się, że smakuje już bez owego dziwactwa! Okej wszystko fajnie i pięknie, miałam popsute dwie sztuki... tyle, że te dwie czekolady co miały ten obleśny posmak, kupowane były w osobnych miejscach! Zdurniałam i napisałam do Schogettena, niestety mnie zignorował. W takim razie udostępniam wam moje zacne uczucia z jedzenia tych wybitnych okazów! Czasami jestem sobie winna przechowywaniem czegoś za długo i w niekoniecznie dobrych warunkach, ale te czekolady akurat miały 2 miesiące przed przedawnieniem i leżały sobie spokojnie w chłodnym miejscu. W każdym razie zwierzeń dosyć tylko wracam do opisywania dalej: (ostrzegam zawsze recenzuję jedząc, przez co zwykle smaki odtwarzam w czasie teraźniejszym i przeżywam je z Wami jednocześnie, więc proszę się nie śmiać jak moja opinia ma zabarwienie emocjonalne xD)... (cd.) Ale kurde... ten smak posmak... Pomiędzy tą słodkością... (spojrzałam na siostrę, która nieco zbladła) to był posmak starego jedzenia... albo gorzej, jak ropa (tak ta z ciała). O matko... ten cukier nawet tego nie tłamsi,! Ten cukier wręcz pogarsza sprawę. (Aga, hej opanuj się... Och, lecz tylko tak trudno gdy siostra obok mnie pluje na mój dywan >.< ... spokojnie opisuj dalej jak gdyby nic...). Mleczne nadzienie zbite i tłuste, jak sztuczny krem, bardzo podrabiany i chemiczny. W dodatku śliskawy i proszkowy... O matko jedna! Fuj! A ble! Mdły jak tłuszcz mlekiem doprawiony! Jak się rozpuszcza to najpierw całkiem fajna mleczność, a dalej pierwiastek obrzydliwości gdzie szaly goryczy dopełnia tłusty, ale suchy krem! Łeee... Błagam Was nie dajcie tego dzieciom! Miękkie jak się gryzie, ale nadzienie rodem z najtańszych czekolad z półki podpisanej ,,połowa ceny". Nie poczułam ani grama przyjemności. Tłusty pseudo krem z obrzydliwym posmakiem. Chyba się pochlastam opakowaniem :< Jogutowo-truskawkowa (bez posmaku) Truskawka wydaje się bielsza w odcieniu kremu, ale jest napiegowna różowo i rozmazana nieco tym kolorem. Wydaje się zbita, a jednocześnie sucha bo się kruszy mocno i rozciapanie. Truskawka pachnie sztucznawie, słodkim proszkiem podobnie jak praliny Mister Rony- słodko-chemicznie truskawkowo, gdzie nuta mleczności gdzieś zanika przy tym wszystkim. W smaku mimo wszystko jest mleczna, identyczna jak w pełnowymiarowej czekoladzie- Słodka, ulepkowa, bagienkowa, ale bez posmaku! Hurra! :D Przesłodzona, trochę sztucznawa, ale smaczna. Szybko się rozpuszcza, ale dla niektórych może być przesłodzona. Nadzienie w konsystencji jest trochę: suchawe i proszkowe. W smaku mocno kwaskowate. Mają kwaśne gumowe drobinki, z przejaskrawionym smakiem truskawki. Mają nadzienie o smaku przesłodzonego jogurtu doprawionego cytryną, o posmaku truskawkowym. Sztuczne i nienaturalne nadzienie, gdzie nie podoba mi się jego struktura. Mulasta alpejska czekolada rozpuszcza się stanowiąc kontrast do kwaskowatego i orzeźwiającego, świeżego wnętrza. Kwaśność jak w kwasku cytrynowym podobnie podkręca smak jogurtowego wnętrza. Nie jest to czekolada, którą bym kupiła kiedykolwiek ponownie dla samej siebie, ale innym w prezencie i owszem. Gdybym miała opisać czekoladę to w mniej więcej taki sposób: Alpejska mleczna czekolada z nadzieniem kwaskowo-jogurtowym z posmakiem sztucznych truskawek lub cukierków. Uwaga w czekoladzie mogą znaleźć się składowe ilości chemiczności :) Alpejska, mleczna czekolada mleczna z orzechami (bez posmaku) Orzechowa ma multum drobniutkich i pociachanych kawałeczków orzechów w zbitej czekoladzie. Oj czuje, że to będzie upierdliwe doświadczenie! Pachnie mniej niż zwykle, ładnie mlecznie-orzechowo- skromniej jak milka. Czekolada mleczna nie rozpuszcza się za szybko, wolniej od tej z Mondelez, ale w przyzwoitym tempie. Nie przypomina mi w strukturze tych dwóch polew z czekolad nadziewanych, które rozpuszczały się w trymiga, tylko tą pierwszą całkowicie mleczną bez zbędnych dodatków. Dalej bagienkowo, mulisto, ale mniej niż inne. Jest mleczna w smaku bardzo, ale nie przesłodzona w takim stopniu jak milka. Choć co prawda mają podobny posmak (alpejskości) i lekko sztucznawy, (za pewne przez słodkość). Orzechy są niezłe! Chrupkie, prażone i smakują pysznie przypieczeniem. Nadają pysznego laskowego smaku oraz komponują się spójnie z rozpływającym się wnętrzem pozostawiając prażone kawałeczki... Jak się gryzie całkiem miększa choć osobiście bardziej mi smakuje jak ssiemy, ale pod koniec atakujemy zębami... Robi się takie fajne bagienko <3 Mleczność miesza się z prażeniem orzechowym, gdzie nie ma goryczki. Mleczna, smaczna czekolada, trochę sztucznawa, ale mniej to przeszkadza jak w milce. Polecam :) Niestety tutaj pozytywny akcent się kończy gdyż teraz nastąpi drugi smak ,,dziwnej" czekolady... Ja niestety czułam co się świętuje, bo siostra zaczęła niemalże skomleć jak ją wpakowała do ust :D Tutaj relację mimo wszystko okroiłam, bo nie potrafię być wredna... Ale sedno zostawiłam i tak dosadne. W trakcie recenzji przy tym smaku chciałam iść do łazienki, a siostra posądziła mnie, że chce iść do kibla wymiotować xD (Ale chyba po prostu nie chciała bym pozostawiła ją samą z tym czymś :) Opiszę wrażenia z owym posmakiem i drugiej tej samej czekolady, którą odkupił mi papo na ponowne spróbowanie. Dziękuję! Trilogia (przed- z posmakiem, po- bez) Trikolada rożni się od pozostałych tym, że ma dwie warstwy; jedną jaśniejszą w kolorze sinego, bladziutkiego (rozmlecznionego) cappuccino, a na spodzie ową mleczną. Ma niby kropeczki, ale one wtopiły (albo utopiły w czekoladzie) i raczej ich nie widać. Tri pachnie mocniej kakaem dla dzieci, leciutko znikomo orzechowo, a w tle subtelnie białą czekoladą, ale słodko. Ogólnie mało pachną. Da się łatwo oddzielić nożykiem białawą warstwę od brązowej. W konsystencji rozpływa się szybciej... Ooo... matko... pierwsza warstwa ,,owa biała" jest bardziej słodka zdecydowanie. Silnie śmietankowa i sztucznawa, (wręcz o wiele bardziej). Mimo to robi muliste bagienko. Chrupie pomiędzy jakiś dziwny krokant coś jak wysuszone małe kawałeczki krówki. Dolna część ma ogólnie posmak orzechowy... Jest ciekawie bagienkowa rozpływa się najbardziej podobnie jak milka. W smaku jest mleczno-orzechowa; ma mocny posmak laskowy i jest o mniej słodsza, ale też chemiczna. Niestety ma potwornie dziwny posmak sztuczności (naprawdę szkoda bo pyszna z początku się wydawała, ale jak smak już się przeje... horror). Całe kostki szybko i kremowo mulaście się rozpuszczały, gdzie biała czekolada miesza się z z mleczno-orzechową nutą. Krokant pomiędzy chrupie, jak kawałki cukru, jedynie co mnie męczyło to ten przerażający okropny posmak ropy..., który nasilał się z każdym miligramem. Okropny posmak zepsutego jedzenia, brrrr... nie mogę, to jest tak obrzydliwe... Niby taka dobra, ale ten posmak, obleśny! Fuuu... Spieprzam! Totalnie jak ropa w gardle! Nieeee! Albo jak zepsuta śmietana- ale bardziej ropa. Obleśne!!! Jeżeli ktoś nie będzie zagłębiał to spoko nie poczuje za bardzo, albo mimowolnie odstawi. Niestety ja czułam, siostra czuła i aż się nią zachłysnęłyśmy.... (Tutaj wystawiłabym im ocenę 2+, ale papo odkupił jej winy). Podejście drugie xDD Szybko się rozpuszcza, znacznie szybciej od mlecznej wręcz natychmiast na zamówienie. Jest mocno mleczna, przesłodzona- przejaskrawienie docukrzona, śmietankowa i kremowa. Fajnie chrupie, jakby pokruszonymi krówkami lub suchym karmelem. Ciemniejsza smakuje kakaowo-orzechowo. Rozpływa się troszkę mniej i jest mniej słodka. Jest to całkiem dobry mleczno-kakaowo-orzechowy posmak, ale dominuje tutaj głównie to pierwsze. Czekoladki są niezwykle słodkie, obłędnie się rozpuszczają robiąc błotko; mulista i rozpływa się jak krem. Świetnie komponują się te smaki, ale potwornie zasładza od białej wierzchniej czekolady. Tak szybko się rozpuszcza, że nie idzie jej nawet pogryźć; jest bardzo miękka. Jest naprawdę bardzo smaczna, ale jadłam ją cały czas z zaciśniętym żołądkiem bo miałam uraz. Do czego mogłabym się przyczepić? Za małą ilością tych drobinek, przesłodzenie, zbyt ciapowatą konsystencję.... i ten stres i traumę co mogły mi oszczędzić w tej pierwszej tabliczce. Ogólnie podsumowując wiem, że te czekolady są smaczne i, że pewnie gdybym dała drugą szansę tej ,,kinderkowej" wyżej bym ją oceniła. Niestety przykre kiedy ktoś nie raczy wytłumaczyć co i jak, że już sama nie zamierzałam jej odkupować. Mimo wszystko do tej pory się miotam czy dobrze, że wstawiłam tą recenzję... ale zawsze myślałam, że to klient jest najważniejszy, teraz widzę, że nie :< Czy polecam? muszę odreagować, a wtedy może Wam powiem :) (Dobra minęło od tego czasu z ok. 1,5 miesiąca, ale to nadal za mało...). Wam kiedyś też coś takiego się przydażyło? Weście mnie pocieszcie :3
byX4.